Beata J. GAWRYSZEWSKA

Od Hortiterapii do Architektury Partycypacyjnej – Konieczność zachowania struktury przestrzeni społecznej w modernizacji osiedli mieszkaniowych

From Hortitherapeutics to Participating Architecture – necessity of social space structure cultivation in modernisation of housing estates

Summary. The author can understand that there are forms and structure in the space used by the men and communities that create specific code of meanings. These structures help to define social relationships in common used space. The housing development designed in the twenties of the XX century by participants and sympathizers of CIAM was meant to serve people who built a structure in the common space and create a community there. The author bring idea of hortitherapeutics and participating architecture where are extensively studied both in countries of the European Union and the USA. I strongly believe that these ideas might have application in restoration and protection of social space of the WSM Żoliborz.

Socjoogrodnictwo i hortiterapia

Terapia poprzez ogrodnictwo jest popularna od wielu lat, zwłaszcza w Stanach Zjednoczonych i na zachodzie Europy. Buduje się ogrody przystosowane dla niepełnosprawnych – nie tylko pod względem możliwości jego zwiedzania i percypowania, ale realnego uczestnictwa w uprawie i pielęgnacji roślin. Wpływa to niezwykle pozytywnie na proces rehabilitacji jaki i na samopoczucie psychiczne chorych. Stają się pełnoprawnymi, współodpowiedzialnymi członkami wspólnoty opiekującej się ogrodem. [9]

Podobne efekty, jak przy terapii jednostek, osiągnięto w terapii całych wspólnot. Jednym z przykładów może tu być projekt stworzenia przestrzeni rekreacyjnych, przeprowadzony przez Seattle Urban Utilities w Stanach Zjednoczonych (Longfellow Creek – Watershed Action Plan) w związku z programem rewaloryzacji krajobrazu „Seattle Neighbourhood 2014”.[i] W ramach projektu, z czynnym udziałem mieszkańców urządza się parki publiczne, a także niewielkie zieleńce osiedlowe. Jednym z tych ostatnich był teren przy nowopowstałym osiedlu dla bezrobotnych.

Nowopowstały zieleniec, założony wokół niewielkiego, renaturalizowanego zbiornika wodnego (usunięto betonowe umocnienia brzegów, posadzono glebochronną roślinność nadwodną) służy zarówno mieszkańcom nowego osiedla, jak i zasiedziałym tubylcom, zamieszkującym osiedle domków jednorodzinnych opodal. Oni również zostali zaproszeni do budowy parku, a wspólna praca skutecznie przełamała nieufność „starych” mieszkańców do nowoprzybyłych. Tym ostatnim z kolei pomogła choć w części pozbyć się charakterystycznego dla ludzi pozostających dłuższy czas bez pracy poczucia nieprzydatności i braku swojego miejsca w społeczeństwie, a także poznać nowych sąsiadów i zapobiec zagrażającemu w takich wypadkach procesowi marginalizacji społecznej.[ii] Nieco inna odmiana architektury partycypacyjnej realizowana jest przez władze miejskie Paryża, gdzie tereny przeznaczone pod inwestycje budowlane w odleglejszej przyszłości (np. za 6-8 lat), czasowo oddawane są do zagospodarowania mieszkańcom, na indywidualnie, lub grupowo uprawiane ogródki działkowe.[iii]

Architektura partycypacyjna

Zaangażowanie mieszkańców jest kluczem do długoterminowych zmian w architekturze krajobrazu. Christopher Alexander [1] proponuje więc wizję architektury, w której kształtowaniu biorą udział sami użytkownicy. Jakakolwiek próba mobilizacji wspólnoty do podejmowania lokalnych inicjatyw nie jest jednak możliwa bez elementarnego chociażby poczucia związku z miejscem. Poziom identyfikacji z miejscem bezpośrednio wpływa na wygląd samego miejsca. Ames [2] stwierdził, że przeżywalność użytych do nasadzeń miejskich roślin w bezpośredni sposób zależała bardziej od czynnego udziału społeczności w procesie planowania i wykonywania nasadzeń niż od czynników biologicznych. Zaangażowanie w proces tworzenia otaczającej ludzi przestrzeni sprawia również, że ludzie zaczynają się z tą przestrzenia identyfikować i czują się za nią odpowiedzialni. Osiedlowe ogrody mogą stanowić fundament dla integracji lokalnych społeczności czego żywym przykładem są wzorcowe ogrody w Nowym Jorku czy też okolicach Liverpoolu. [9]

Brak kontroli nad przestrzenią życiową przenosi się pośrednio na poczucie satysfakcji życiowej i zwiększa stres. [8] Aby zaradzić tym mechanizmom wiele wielkomiejskich ośrodków pokusiło się o wprowadzenie programów zakładających kształtowanie przestrzeni wokół budynków przy udziale ich mieszkańców. Założenia tych programów opierały się głównie na udziale lokalnych społeczności na każdym etapie od tworzenia projektu do jego wykonawstwa. Uczestnictwo lokalnych liderów w programie aktywizowało mieszkańców, przywracając im poczucie sprawstwa i dumę z zamieszkiwanych terenów. Rola osoby prowadzącej program ograniczała się do wspierania i umacniania pozycji lidera tak aby większość decyzji pozostawała jednak w gestii wspólnoty. Prace ogrodnicze pozwalały nakreślić linię łączącą rozwój i urbanizację przestrzeni życiowej z nierozerwalnością człowieka i natury [3].

Potrzeba prawidłowej struktury przestrzeni społecznej

Człowiek potrzebuje psychicznego bezpieczeństwa w każdym miejscu, w którym przebywa. Potrzebuje „oswojonej”, przyjaznej przestrzeni, którą mógłby odróżnić od nieprzyjaznego, „nieoswojonego” krajobrazu naturalnego. Jeśli zaś ma jakieś bezpieczne miejsce na ziemi, to jest nim przede wszystkim jego przestrzeń egzystencjalna – dom i ogród. Mając wokół siebie świat, który rządzi się określonymi regułami, używa tych reguł do porządkowania przestrzeni wokół siebie za pomocą zapamiętywanych, ustrukturalizowanych obrazów. Stanowią one zawartą w przestrzeni kwintesencję ludzkiej walki z przyrodą o bezpieczeństwo, o posiadanie, o miejsce. Optymalną formą przestrzeni egzystencjalnej jest siedlisko składające się z domu w ogrodzie (domeny prywatnej) i domeny sąsiedzkiej w postaci wspólnej przestrzeni ulicy i terenów należących do wspólnoty. Niezwykle istotny staje się w tym układzie fenomen – obraz przedogródka – przestrzeni półprywatnej i zarazem półspołecznej, gdzie w formie pełnego znaczeń kulturowych programu ogrodowego wyraża się symbolikę izolacji i otwarcia, artykułując dynamikę granicy domeny prywatnej i wspólnej. Użytkownicy w naturalny, spontaniczny sposób dążą do takiej struktury przestrzeni egzystencjalnej. [4] Mieszkania w wielorodzinnej zabudowie nie dają możliwości prawidłowego kształtowania się tej struktury, a co więcej osobowość ludzka nie rozwija się prawidłowo w przestrzeni, która nie jest własna. [1] Dlatego w przestrzeni osiedli mieszkaniowych tworzą się struktury szczątkowe i zastępcze. Struktury te zostały zbadane na przykładzie osiedla Warszawskiej Spółdzielni Mieszkaniowej na warszawskim Żoliborzu. [6]

Osiedle WSM ŻC zostało wpisane do rejestru zabytków (wpis do rej. zabytków nr 1502 z 15 lipca 1992 roku). Z oczywistych przyczyn nie mogła być wpisana do rejestru zabytków jego społeczność. Osiedle to nie może się jednak zamienić w elitarny apartamentowiec, gdzie każdy z lokatorów żyje własnym życiem, ponieważ wtedy nie będzie to już to samo osiedle. Identyfikacja z miejscem zamieszkania i najbliższą okolicą (a w znacznym stopniu też z miastem) pozostaje bowiem w ujemnym związku z takimi wskaźnikami statusu społecznego, jak wielkość dochodu, czy wielkość powierzchni mieszkaniowej[iv], a więc predyktorów charakteryzujących klasę metropolitarną.[7] Autorzy Osiedla WSM stworzyli natomiast projekt krajobrazu, architektury i życia społecznego, mające funkcjonować razem, i nierozdzielnie.

Pielęgnowane przez mieszkańców ogródki bylinowo-sezonowe pod oknami mienią się kolorami kwiatów i fascynują figlarną różnorodnością form roślinnych. Są niepowtarzalne i tworzą niepowtarzalne miejsca, podobnie jak klasyczne przedogródki w ogrodach przy domach jednorodzinnych. Namiastką wspólnej przestrzeni społecznej stają się podwórka i dziedzińce wewnątrz budynków wielorodzinnych, zaś granica wspólnoty zostaje wyartykułowana poprzez aleje drzew posadzone wokół osiedla. [6] Mieszkańcy sami budują taka strukturę (od dziesięcioleci spontanicznie tworząc „architekturę partycypacyjną”), będąc jednocześnie dojrzałą wspólnotę. Można więc wnioskować, ze mechanizm ten jest optymalny dla warunków osiedlowych i wprowadzony w przestrzeniach nie mających takiej tradycji, może pomóc w budowaniu dojrzałej struktury przestrzeni społecznej i samej społeczności.

 

Problematyka modernizacji osiedli mieszkaniowych na przykładzie projektu rewitalizacji osiedla WSM w Warszawie

Żoliborski WSM jest obiektem wprost stworzonym do modelowego rozwiązywania współczesnych problemów społecznych i krajobrazowych, dotykających podobne osiedla i podobne społeczności w skali ogólnopolskiej, jeśli nie ogólnoeuropejskiej. Działanie w krajobrazie osiedla, zmierzające do jego rewitalizacji i modernizacji powinny być przeprowadzone z uwzględnieniem ciągłości struktury przestrzeni społecznej. Obejmą one usankcjonowanie projektem samodzielnego uprawiania i kształtowania ogródków pod oknami mieszkań, będących namiastką prywatnych ogrodów frontowych oraz ukształtowanie wspólnych dziedzińców tak, aby wyrażała się w nich idea wspólnoty, a mieszkańcy mogli z niego wspólnie korzystać:

§          na poziomie poszczególnych użytkowników i pojedynczych mieszkań – przynajmniej część mieszkańców powinna mieć zapewnioną możliwość uprawy ogródków pod oknami i samodzielnego decydowania o ich formie. W projekcie modernizacji dziedzińca kolonii IV zaprojektowałam jedynie ujednolicone ich ogrodzenia;

§          na poziomie poszczególnych kolonii – szczególnym, współczesnym problemem, obecnym we wspólnotach mieszkaniowych jest problem marginalizacji społecznej. Integracji pokoleń, zwłaszcza najstarszego i najmłodszego, które najwięcej mają sobie do zaoferowania sprzyjać mogą projekty zagospodarowania dziedzińców, skłaniające do wspólnych aktywności, a jednocześnie szanujące odrębność i zróżnicowanie potrzeb obu grup.[v] Przeciwdziałaniu marginalizacji sprzyjać będzie również akcja wspólnego urządzania i pielęgnacja zieleni na dziedzińcach;

§          na poziomie całego osiedla – konieczne jest odbudowywanie wizerunku osiedla i poczucia osiedlowej wspólnoty, bazujące na artykulacji granicy pomiędzy przestrzenią wspólną i obcą. Może to być wspólne sadzenie alej drzew (granica typowa dla osiedli domów wielorodzinnych), czy uczestnictwo w pracach rewaloryzacyjnych w parku osiedlowym, odpowiadającym współczesnemu zapotrzebowaniu i standardowi użytkowania przestrzeni.

Literatura

1.     Alexander Ch.: A pattern language, Oxford Press 1979

2.     Ames, R.G.: The sociology of urban tree planting. J. Arboricult. 6(5) 1980, str.120-123.

3.     Dobb, E.: Cultivating nature. The Sciences. Jan./Feb. 1992, str.44-50.

4.     Gawryszewska B. J.: Struktura współczesnego ogrodu rodzinnego, praca doktorska w KAK SGGW, Archiwum KAK, ul. Nowoursynowska 166, Warszawa 2001

5.     Gawryszewska B. J., Potkańska-Grzeszczak A.: Dzisiejsze oblicze przestrzeni społecznej w Warszawie na przykładzie przemian osiedla WSM Żoliborz Centralny, [w:] Rylke J. (red. ) „Przyroda i miasto 5”, Wyd SGGW, Warszawa 2003, str.121 - 232

6.     Gawryszewska B.J.: Modernizować modernizm? Zielone dziedzińce Czerwonego Żoliborza w programie rewitalizacji przestrzeni społecznej osiedla WSM. [w:] Rylke J. (red.) Przyroda i miasto VI, wyd. SGGW, Warszawa 2004 (w druku)

7.     Jałowiecki B., Krajewska M., Olejniczak K.: Osobny świat. Mieszkańcy apartamentów w przestrzeni Warszawy, Europejski Instytut Rozwoju Regionalnego i Lokalnego, doniesienie internetowe 2002

8.     Kaplan R.: Nature at the doorstep: Residential satisfaction and the nearby environment. [w:] Journal of Architectural Planning Research 2/1985 str.115-127.

    9.     Relf P.D.: Horticulture for human health and happiness. SAF Feb. 1991: 31-34

 


[i] Miałam przyjemność odwiedzić Seattle w październiku 2000 roku i uczestniczyć w realizacji projektu zieleńca przy osiedlu dla bezrobotnych w ramach programu Longfellow Creek – Watershed Action Plan. (przyp. aut.)

[ii] Akcji takiej towarzyszy zawsze festyn będący nie tylko spotkaniem towarzyskim, ale i okazją do edukacji najmłodszego pokolenia w zakresie ochrony i wspólnego kształtowania środowiska. (przyp. aut.)

[iii] Wypowiedź Dominique Alba, dyrektor Pawilonu Arsenał w Paryżu, placówki zajmującej się badaniami nad architekturą i urbanistyką Paryża, na seminarium „Warszawa, miasto na szlaku?” w ramach Salonu Architektury Warszawskiej 2003, 28 stycznia 2004. (przyp. aut.)

[iv] W osiedlu WSM na Żoliborzu coraz częściej wykupywane są sąsiadujące ze sobą mieszkania i łączone w jedno o dużej powierzchni, ze względu na korzystną lokalizację osiedle to staje się również coraz bardziej elitarnym miejscem do zamieszkania (przyp. aut.)

[v] W projekcie modernizacji dziedzińca kolonii IV zaproponowałam wyraźny podział dziedzińca na dwa skrzydła – dla starszych i dla młodszych. Pośrodku, w sercu przestrzeni społecznej dziedzińca, znajdzie się niewielki placyk z fontanną i ustawionymi wokół niej ławkami, osłoniętymi żywopłotem z cisa. Identyczny plac znalazł się w projekcie dziedzińca przy Krasińskiego 20. Mam nadzieję, że miejsca te przyciągną jedno i drugie pokolenie, dając wiele okazji do spotkań. (przyp. aut.)